Zaznacz stronę

O książce

książkom i ludziom mojego życia

dedykuję

Książka jest cudem, który zdarzył się w moim życiu. Tych cudów jest wiele, jedne bardziej zapadają w pamięć, inne mniej, ale wszystkie są tak samo ważne. Książka wypala na człowieku piętno, każda inne. Nie jest to znak fizyczny, lecz duchowy. Znak, który zostaje w duszy i w sercu. Nie można o nim zapomnieć, bo jest widoczny, gdy po przebudzeniu patrzy się w lustro. Swoje wnętrze można zobaczyć w oczach. W oknach duszy.

Nagle, niczym powiew wiatru przepływa przez ciebie cytat. Zapominasz na chwilę o tym, co jest teraz i jesteś znów tam. Słyszysz pustynny wiatr i pędzisz na dzikim mustangu przez tumany burzy piaskowej. Ogień w płucach nie jest w stanie zatrzymać twojego cwału. Muzyka wydm wyznacza rytm serca. Nagle wierzchowiec zatrzymuje się i staje dęba. Ale po chwili biegnie dalej. Niebo zaczyna się rozjaśniać. Zza burzy widać pierwsze promienie słońca. Oddychasz z ulgą i zatrzymujesz wierzchowca. Patrzysz w niebo i dziękujesz pustyni za kolejna szansę na życie.

Wracasz do rzeczywistości. Do szarych codziennych obowiązków. Teraz jest łatwiej przeżyć każdą przykrość. Czujesz się oczyszczony, jakbyś ponownie się narodził. I to prawda. Bo jesteś jak nowy. Jesteś inny, bo znowu byłeś tam, na pustyni. I kolejny raz otrzymałeś szansę na kolejny dzień, kolejny etap życia.

Książka jest skarbem, który pozwala znowu odzyskać nadzieję na lepsze jutro. Najlepszą towarzyszką życia i sekretem, do którego trzeba dotrzeć. Lecz żeby to zrobić, trzeba ją przeczytać. Nie pobieżnie, ale od deski do deski, jak mówi stare porzekadło. Trzeba do niej wracać w każdej chwili zwątpienia. Unosić głowę do góry. Wracać z dna po raz kolejny.

Czasem, gdy masz poważne problemy w jakiejś dziedzinie życia, to wpadają ci w ręce mądre książki, które łagodzą ból, żal lub zwykły prozaiczny gniew. Pozwalają podnieść się i znowu wejść w wir pustynnej burzy. Ale nie pozwalają przestać walczyć z piaskiem, który chce cię zasypać. Iskra, która zostaje wzniecona, trwa jak żelazna sztaba i trzyma przy życiu. Nadzieja umiera ostatnia. Zaś książka daje siłę, żeby zwyciężyć chwile, kiedy brak nadziei jest nieunikniony. Pozwala przyjąć okrutną rzeczywistość, taką, jaka jest.

Jestem człowiekiem, którego stworzył Bóg w swojej myśli. Książki pozwalają wiele talentów  lub przekleństw udoskonalić. Obciąża mnie przekleństwo, bo widzę więcej niż inni ludzie. Czuję więcej i pragnę więcej zrozumieć. Wrażliwość jest skarbem, który udoskonala każdy nowy dzień, który pomaga odkryć lektura ważnych książek. Kształtuje się przez wiele lat i wiele lektur ma na nią wpływ. Jak i wielu mądrych ludzi, którzy podsuwają co smaczniejsze kąski czytelnicze. A jeśli dar jest  przekleństwem, to czym jest przekleństwo? Darem, który mało kto rozumie. Kiedy już udaje się go zrozumieć, to trudno się z nim oswoić. Ludzie nie akceptują tego, czego nie potrafią pojąć. Nie akceptują tych, którzy są inni…

Czasem wracasz sfrustrowana po długim dniu do domu. Ledwo się trzymasz na nogach, ale starasz się wszystko ogarnąć. Później siadasz w wygodnym fotelu z kubkiem kakao i zaczynasz czytać. Nagle opadają wszystkie emocje i wątpliwości. Odprężasz się. Nie myślisz już, co masz jutro zrobić albo jak masz postąpić w tej czy innej sytuacji. Teraz ważna jest fabuła książki. Trzymasz kciuki za swojego ulubionego bohatera i razem nim podążasz w toku akcji. Czytasz ostatnie zdanie, odkładasz ją na bok i jesteś szczęśliwa. Znów coś się udało, mimo niebezpieczeństw. Wiesz doskonale, że to fikcja, ale pozwalasz jej ożyć, choć na krótką chwilę. Jeszcze przez chwilę rozważasz grę miłości i przypadku, by zrelaksowana zasnąć. Rano budzisz się i wiesz, że możesz wszystko. Jesteś silna, poradzisz sobie, przecież jesteś sobą. Przeciwności już nie są tak straszne, jak poprzedniego wieczoru. Podejmujesz wyzwanie kolejnego dnia. Jesteś. Istniejesz.

W mroku strasznych tragedii, niekiedy nie widać światełka w tunelu. Świadomość klęski przewyższa szansę na wygraną. I nagle, w sytuacji bez wyjścia wpada ci w rękę historia. Właściwie biografia. O kobiecie, która się nie poddała. Mimo, że przeżyła tyle, ile kilku ludzi mogłoby przeżyć. Walczyła do samego końca, do czasu, kiedy do jej pokoju w szpitalu przyniesiono bukiet żółtych frezji. Nawet później walczyła. I nie przegrała ze śmiercią, ale odeszła z podniesioną głową. Kiedyś jej historia dała ci siłę, żeby żyć dalej. Przyszła w najciemniejszym momencie twojego życia. Udowodniła, że można żyć godnie i być kochanym, że można cierpieć, ale nie stać się ofiarą cierpienia, tylko zmienić je w pozytywną siłę. Pokazała, że można walczyć, pomimo świadomości przegranej. I sprawić, że klęska nie będzie tak bardzo bolesna.

Pozwoliła zrozumieć, że bycie innym, nie oznacza bycia gorszym. Inność jest wpisana w nasze życie. To przekleństwo, które staje się cudem. Człowiek jest człowiekiem zawsze. Nawet wtedy, kiedy inni się odwracają od niego. A on podnosi głowę do góry i idzie dalej. Brnie przez swoje Życie, przez blaski i cienie, które są rozsiane na jego drodze. Istnieje.

Co jeszcze książka daruje czytelnikowi? Przede wszystkim wartości, którymi warto się kierować w życiu oraz przestrogi warte uwagi. Pozwala otworzyć oczy na otaczający nas świat i na problemy innych. Dzięki niej lepiej rozumiemy swoje wnętrze. Możemy innymi oczami popatrzeć na drugiego człowieka i nie skreślić go, gdy wszyscy to zrobią. Podać pomocną dłoń i poprowadzić krętą ścieżką życia.

Książka jest przewodnikiem po naszym życiu. Jej wskazówki są równie cenne, jak rady doświadczonych ludzi, którzy wiele widzieli i przeżyli. Trzeba tylko wsłuchać się w jej szept, kiedy widzimy ja na półce i zabrać ja ze sobą, żeby stała się naszym drogowskazem. Otworzyć drzwi do jej wnętrza, ale przede wszystkim otworzyć siebie samego na jej słowa. I muzykę subtelną jak szelest dmuchawca na wietrze. Otworzyć drzwi duszy. A może… pozwolić sobie pomóc. Uwierzyć, że może być lepiej, że świat nie do końca jest zły. A wtedy, na twojej drodze staną dobrzy ludzie, którzy ci pomogą. Którym wielokrotnie będziesz wdzięczny za dobre słowo lub rzeczową radę. Zrozumiesz, że nie jesteś sam.. Że świat nie jest twoim wrogiem, lecz przyjacielem. I uda ci się wyjść z szklanej kuli, którą wokół siebie stworzyłeś. Nigdy już nie będziesz sam. Tylko uwierz. Zrozum, co ona do ciebie mówi. Zobacz w lustrze swojej duszy, kim naprawdę jesteś i szukaj swojego miejsca w tym zagmatwanym świecie.

Tak jak Ja go szukam. Wiem, że kiedyś znajdę. Wiesz, książka mi to powiedziała pewnego pięknego jesiennego popołudnia. Delikatnie musnęła moje serce i szepnęła w powiewie ciepłego wiatru: Nie bój się jestem z tobą i będę zawsze. Tak samo jak dobrzy ludzie wokół ciebie. Żyj tym, co otrzymałeś od losu. Pozwól, bym prowadziła cię do końca…

Natalia Ziomber (Nawalaniec)