Nazywam się Natalia Ziomber. Jestem praktykiem manualnego dotyku, trenerką mentalną i terapeutką Boskiej Matrycy©. Fascynuje mnie ulga, jaką daje delikatny dotyk, praca mentalna i praca z podświadomością. Metody, którymi pracuję, przetestowałam na sobie. W swojej pracy łączę wnikliwość z umiejętnością wiązania pozornie nielogicznych informacji z których wyciągam trafne wnioski. Z tych umiejętności korzystam także podczas poszukiwań genealogicznych.
Odkrywanie tajemnic i rozwiązywanie zagadek jest moją pasją.
Celem mojej pracy mentalnej i terapeutycznej jest ukojenie ciała i umysłu oraz poprawienie dobrostanu życiowego klienta. Dzieje się to poprzez zlokalizowanie tego, co nieświadomie blokuje lub utrudnia klientowi jego życiowe działania, uświadomienie tego i podjęcie decyzji o zmianie. Jako praktyk procesów Bars® i Facelift® wspieram klientów w łagodnym transformowaniu traum oraz odblokowaniu ich potencjału za pomocą delikatnego dotyku. Jako trener M&E Method© pracuję
z przekonaniami klienta i wspólnie dochodzimy do rdzenia, który leży
u źródła problemu, z jakim przychodzi dana osoba. Jako terapeuta Boskiej Matrycy© towarzyszę klientowi w odkrywaniu przyczyn dolegliwości, związku traumatycznych wydarzeń z życiowymi historiami, a także zbliżaniu się i poznawaniu siebie od nowa. Moją specjalnością jest praca z przewlekłym stresem, ze stratą i następującą po niej żałobą. Pracuję w temacie osobistych strat – świadomych i nieświadomych, a także z wpływem nieuświadomionych strat rodowych na życie człowieka.
Mam osobiste doświadczenie straty zdrowia. W 2017 roku,
w wieku 30 lat, przeszłam udar niedokrwienny mózgu, którego skutkiem był niedowład prawej strony ciała. To doświadczenie z osoby zdrowej zmieniło mnie w osobę przewlekle chorą. Osobę dla której proste czynności stały się trudne. Czytanie, pisanie, czy myślenie przychodziło mi z ogromnym wysiłkiem. Wydawało się, że to już koniec. Mój świat zawalił się.
Jedyne co mnie trzymało przy nadziei, to świadomość, że moje życie nie może tak wyglądać już zawsze. Mój umysł będzie zamglony, moje ciało sztywne i obolałe, będę wstydziła się pokazać ludziom na oczy. Stanęłam oko w oko z Prawdą, że już nic nie będzie tak samo jak przed udarem. Jedyne co mogłam zrobić, to budować na tym co zostało. Pisałam, mimo że dłoń bolała i mrowiła. Rozwiązywałam krzyżówki, żeby przypomnieć sobie jak najwięcej słów. Czytałam, chociaż początkowo, gdy dochodziłam do kropki, natychmiast zapominałam co przeczytałam. To było bardzo frustrujące. Pracowałam ze swoim ciałem, usprawniałam i relaksowałam je.
Odkrywałam siebie na nowo. Dwa lata po udarze napisałam i obroniłam pracę magisterską. A w ubiegłym roku zdałam egzamin
na prawo jazdy kat. B.
To wszystko wydarzyło się,
bo po udarze podjęłam decyzję,
że z siebie nie zrezygnuję.
Robiłam wszystko co w mojej mocy, żeby wrócić do Życia.
To nie tak, że było cały czas różowo i kolorowo. Borykałam się
z obniżonym nastrojem, bezsensem życia, stanami depresyjnymi. Trudnościami w skupieniu uwagi i ogromnym stresem w komunikacji
z ludźmi. Zamknęłam się w sobie na bardzo długi czas.
Dużym wsparciem byli dla mnie moi najbliżsi. W podróży do osobistego Zdrowia trafiałam na życzliwe osoby, które wspierały mnie
i towarzyszyły mi w tej drodze. Widziały we mnie to, czego ja wcale
nie dostrzegałam.
Gdyby nie moja wola Życia i wytrwałość granicząca nieraz z upartością oślicy, nie pisałabym teraz do Ciebie.